<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Iza i Adam Fotos</title>
	<atom:link href="http://adameq.pl/iaf/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://adameq.pl/iaf</link>
	<description>Zdj&#281;&#263; naszych kilka</description>
	<lastBuildDate>Fri, 15 Jul 2011 13:26:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>NEO w Detroit &#8211; czyli relacja na rocznice&#8230;</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2011/07/neo-w-detroit/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2011/07/neo-w-detroit/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Jul 2011 00:18:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[chicago]]></category>
		<category><![CDATA[detroit]]></category>
		<category><![CDATA[dtw]]></category>
		<category><![CDATA[neo]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=138</guid>
		<description><![CDATA[Wow, aż sam nie wierzę, że od ostatniego wpisu minęło już ponad dwa trzy (sic!) lata. Opisywane zdarzenia to lipiec 2010, wpis w dużej części powstał w październiku, no a publikuję go dopiero w lipcu 2011&#8230; Najpierw Jasio okazał się &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2011/07/neo-w-detroit/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2010/10/main_sm.jpg" alt="" title="NEO w Detroit" width="450" height="99" class="aligncenter size-full wp-image-165" /><br />
Wow, aż sam nie wierzę, że od ostatniego wpisu minęło już ponad <del>dwa</del> trzy (sic!) lata. Opisywane zdarzenia to lipiec 2010, wpis w dużej części powstał w październiku, no a publikuję go dopiero w lipcu 2011&#8230; Najpierw Jasio okazał się być dzieckiem bardzo absorbującym uwagę <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  potem zmiany, które zresztą do dziś się trwają nie pozwalały na tworzenie nowych wpisów. Potem nastał czas wykańczania (czy mnie czy domu to trudno stwierdzić <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ), czas Kazimierza, potem ogrodu, itp, itd&#8230;<br />
Na początku kwietnia zeszłego roku wróciliśmy do Polski, mieszkamy sobie w cudownym Baninie, a weekendami czasami korzystamy z dobrodziejstw autostrady.<br />
Mam też nowego pracodawcę, który to właśnie wysłał mnie rok temu na NEO (New Employer Orientation) do Detroit, MI, do głównej siedziby firmy. I o tym będzie ta historia&#8230; <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<span id="more-138"></span></p>
<p>Zaczęło się od spokojnego przelotu GDN-FRA-DTW. Na którym to nie działo się nic ciekawego poza <a href="http://gzella.net/photos/1007dtw/lot/">kilkoma spojrzeniami na Grenlandię</a>. </p>
<p>Po wylądowaniu zaczęły się dziać rzeczy trochę bardziej interesujące. Najpierw drobiazgowe wpuszczanie do USA każdego &#8222;nieobywatela&#8221;, potem jeszcze kontrola bagaży (która dla mnie byłą tylko &#8222;Some sweets? OK, have a nice day&#8221; &#8211; ale w kolejce stać trzeba było&#8230;), i juuuż po godzinie opuszczamy lotnisko. Potem typowo amerykańską furgonetką pomknęliśmy 15 mil do hotelu usytuowanego prawie w downtown. Po drodze kreślone z rozmachem drogi i wiele flag <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Po przybyciu do hotelu w oczy rzucają się wysokie budynki downtown i przyjazna obsługa. Potem, aby trochę oszukać jetlag idziemy coś zjeść do greektown, jedynego miejsca w centrum Detroit, które tętni życiem&#8230; reszta to biurowe odludzie, pustynia, gdzie nic się nie dzieje. W greektown są restauracje i kasyna. Od razu też poznajemy znaczenie słowa &#8222;normalna porcja&#8221; w Ameryce. Wszystkiego było dużo, ceny znośne, no i wszystko bardzo dobre. Widząc to przestaje się człowiek dziwić dlaczego stereotypowy Amerykanin ma nadwagę. </p>
<p>Następny dzień (nd, 19 lipiec) to trochę szalona wycieczka do Chicago. Szalona, bo mieliśmy tylko ten jeden dzień wolny, a do Chicago jest 4.5 godziny jazdy. Wyszło na to, że spędziliśmy tam tylko ok. 5 godzin. Ale po kolei. Najpierw bogate i sute śniadanie (powoli się przyzwyczajamy), wszyscy się dziwili, że jedzą, jedzą, a nie mogą się najeść. Po namyśle wyszło na to że 7 rano tamtego czasu to akurat czas naszego obiadu i zagadka została rozwikłana. Potem pomknęliśmy dogde&#8217;em chargerem i już po 4.5 godzinie byliśmy na miejscu <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Przez pół godziny było ciekawie: jechaliśmy przez miasto, a potem autostrada z typowymi amerykańskimi ciężarówkami oraz kierowcami jadącymi 200 km na jednym pasie dokładnie z przepisową prędkością. Zmuszało nas to nas, Europejczyków, wychowanych na polskich drogach (a właściwie Janusza, który prowadził, a którego wychowała &#8222;siódemka&#8221;, GDN-WAW) to częstej jazdy slalomem i wydobywania jakiejkolwiek mocy z zaskakująco mułowatego 2.7V6&#8230; Może gdyby dać mu europejskie paliwo (tamto ma standardowo 87 oktanów) i manualną skrzynie to mogło by się fajnie jeździć. No i przez następne 3 godziny było nudno, bo obrazki za oknami niewiele się zmieniały. Ożywienie wprowadził dopiero majaczący nad horyzontem <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Willis_Tower">Sears Tower</a> (który to się nazywa obecnie Willis Tower) i rozszerzająca się autostrada &#8211; zbliżaliśmy się do Chicago. Potem spotkaliśmy naszą przewodniczkę, koleżankę ze studiów Sławka. Dzięki niej nie straciliśmy połowy z naszych 5 godzin na szukanie miejsca parkingowego i błądzenie w poszukiwania czegoś ciekawego&#8230; Do centrum pojechaliśmy metrem, było parno, przechodziła burza, ale jakoś to nam nie przeszkadzało, czas gonił <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Po wyjściu z metra zaczęło się zadzieranie głowy do góry, wieżowce były wszędzie. Wjechaliśmy na jeden z nich &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Hancock_Center">Hancock Center</a>. Podobno jest tam jedna z najszybszych wind w stanach (świecie?), 45 sekund zajął wjazd na 95 piętro, ok. 300 metrów nad ziemią. Widok z góry świetny&#8230; panoramiczne szyby dookoła całego budynku. Budynek niższy tylko od Willis Tower, który jest dość daleko, więc nic nie zasłania widoku. Na wikipedii piszą, że widać <em>up to four states and over 80 miles</em>. Nie wiem czy tyle widziałem, ale widać naprawdę dużo, zresztą widać to na zdjęciach&#8230; </p>
<p align="center" class="center">
<a href="http://adameq.pl/photos/1007dtw/chi_1/"><img src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2010/10/chi_1sm.jpg" alt="Chicago cz. I" title="Chicago cz. I" width="450" height="98" class="size-full" /><br /><strong>Chicago, cz. 1 &raquo;</strong></a>
</p>
<p>Po zjechaniu na dół, udaliśmy się zatłoczoną, żywą i kolorową Michigan Av. na południe. Po drodze było np Niketown, o którym to czytało się kiedyś w relacjach z meczów Bulls i wyczynów MJa. Akurat kręcili Transformers 3, część centrum była zamknięta, nie dało się np. przejść jednym ze zwodzonych <a href="http://goo.gl/maps/HV0r">mostów</a> na którym to leżały sobie samochody. Trzeba się będzie zmusić i przewinąć ten film jak wyjdzie, żeby zobaczyć jak to wyszło <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Potem był millenium park, bardzo przyjemne miejsce z ciekawymi elementami, m. in. <a href="http://goo.gl/maps/mGdr">lustrzaną fasolką</a>. Potem dalszy spacer, wśród drapaczy chmur. No a potem trzeba było już jechać coś zjeść i w kierunku samochodu. Przewodniczka stada wybrała nam restaurację w pobliżu stadionu Cubs (<a href="http://goo.gl/maps/YnBq">Wrigley Field</a>), a akurat mecz był i akurat trochę kibiców jechało z nami metrem. Potem jeszcze chwila w taksówce. Jechaliśmy z jakimś meksykańcem, które przez całą drogę rozmawiał z kimś przez telefon na głośnomówiącym po hiszpańsku i jeszcze myślał, że rozumiem co mówi&#8230; No nic, pożegnanie, samochód i 4.5h z powrotem&#8230; Nie dajcie się jednak zmylić &#8211; wszyscy uznali, że zdecydowanie było warto. Chicago robi naprawdę dobre wrażenie i szybko można poczuć kipiącą z tego miasta amerykańskość. No i naprawdę &#8211; jak ktoś się pytał, jak tam jest mówiłem &#8211; jak w filmach <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  I tak jest naprawdę.</p>
<p align="center" class="center">
<a href="http://adameq.pl/photos/1007dtw/chi_2/"><img src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2010/10/chi_2sm.jpg" alt="Chicago cz. II" title="Chicago cz. II" width="450" height="115" class="" /><br /><strong>Chicago, cz. 2 &raquo;</strong></a>
</p>
<p>Potem już nie było tak fajnie. Zaczęło się dwudniowe szkolenie. Nawet nie było nudno, w międzyczasie amerykańskie jedzenie, a na koniec dnia, coś jakby bankiet, gdzie posiedzieliśmy i pogadaliśmy z głównymi szychami (CEO, CTO, vice presidenci) w naszej firmie. I tu też wyszła &#8222;amerykańskość&#8221; &#8211; wszyscy zachowywali się bardzo po ludzku i generalnie nie czuć było prawie przepastnej różnicy w stanowiskach. Po szkoleniu skończyliśmy gdzieś w greektown z grupą miejscowych nowych pracowników (goście uznawali się za miejscowych, nawet jak mieli godzinę drogi do domu) W jednej restauracji zdarzyło się, że kelner spędzał z nami 10 minut opowiadając o swoim życiu&#8230;</p>
<p>We wtorek znowu szkolenie rano, a potem uwaga, uwaga &#8211; mecz bejsbola <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  To niestety jedyna zawodowa liga w stanach, które grała akurat w czasie naszej wizyty&#8230; a stadion mieliśmy 500 metrów od hotelu, trzeba było iść. Szkoda tylko, że nie dane mi było zobaczyć meczu NBA, albo chociaż NHL&#8230; co zrobić. Comerica Park na którym był mecz &#8211; pojemność 45tyś, zapełniona może w 1/3, może trochę bardziej. Przeciwnik Texas Rangers, niestety okazał się za silny bo wygrał z miejscowymi do zera, osiem do zera. Nie dane nam więc było usłyszeć ryku tygrysa po zdobyciu punktu przez miejscowych (na wikipedii piszą, że coś takiego tam jest <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) Generalnie kibiców praktycznie to nie wzruszyło, tam na mecze chodzi się jak na pikinik. Hot-dog, chipsy, piwo, gadka, a mecz to może spojrzą jak coś się dzieje. No i bejsbol sprzyja takiemu zachowaniu, generalnie na meczu jest dość nudno i gdyby nie rzeczy dodatkowe łatwo można by zasnąć. </p>
<p align="center" class="center">
<a href="http://adameq.pl/photos/1007dtw/mecz/"><img src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2010/10/mecz_sm.jpg" alt="Mecz" title="Mecz" width="450" height="110" class="size-full" /><br /><strong>Mecz &raquo;</strong></a>
</p>
<p>W ostatni dzień nikt z moich towarzyszy podróży nie miał ochoty na wyjazd do centrum handlowego, niestety trzeba było przejechać ponad 15 mil do najbliższego. Stanęło więc na tym, że pozwiedzaliśmy centrum Detroit. Dotarliśmy nad rzekę, weszliśmy do siedziby GM, a na koniec zjadłem prawdziwego, amerykańskiego burgera, z 12oz. mięcha, bekonem i frytkami. Porcje duże, jedzenie relatywnie tanie, a do tego jeszcze wszystko naprawdę dobre&#8230; gdybym został tam na dłużej pewnie przyjechałoby mnie kilka kilo więcej. </p>
<p align="center" class="center">
<a href="http://adameq.pl/photos/1007dtw/dtw/"><img src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2010/10/general1.jpg" alt="Detroit" title="Detroit" width="450" height="110" class="size-full" /><br /><strong>Detroit &raquo;</strong></a>
</p>
<p>Na koniec podróż na lotnisko, które generalnie jest dość małe, obsługuje głównie loty wewnątrz stanów. Na szczęście udało mi się dostać w samolocie miejsce przy wyjściu, więc długa podróż minęło mi dość wygodnie. Potem skok do Gdańska i&#8230; po 24h bez snu trafiam na najgorętszy dzień lata, 36 stopni&#8230; żeby jakoś wytrzymać do wieczora spędziłem 2h w Galerii Bał. i potem jeszcze chyba z godzinę w samochodzie z klimatyzacją.</p>
<p>No i koniec wyjazdu&#8230;</p>
<p>Wypadało by jakoś to podsumować &#8211; tak, w stanach rzeczywiście jest jak w filmach <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> , przed pojechaniem tam jakoś w to nie wierzyłem. I gdzieś w powietrzu wisi ta mentalność &#8211; patrzenie na świat pozytywnie, wszystko jest możliwe. Ludzie strasznie otwarci, pomocni, mili. Poza tym czuć, że tam można sobie dobrze żyć. No i ich filmy muszą mieć patos, bo tak się te sprawy tam postrzega, USA to najwyższe dobro, a to co się dzieje na zewnątrz nie jest aż tak ważne. No i generalnie stany mi się podobały, choć przed wyjazdem myślałem, że będzie inaczej. Dużo lepiej czułem się tam niż w Azji. No ale to subiektywne odczucie. </p>
<p>To by było na tyle, może uda mi się czasem wrzucić tutaj coś nowego zanim miną dwa, albo trzy lata. Choć to, zważywszy na okoliczności, może być znowu dość trudne&#8230; <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2011/07/neo-w-detroit/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rekonesans 50tki</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2008/07/rekonesans-50tki/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2008/07/rekonesans-50tki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 16:29:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[podroze]]></category>
		<category><![CDATA[portrety]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/2008/07/rekonesans-50tki/</guid>
		<description><![CDATA[50tka z tytułu to obiektyw, który dotychczas leżał i się kurzył, gdyż za pierwszym razem nie spełnił moich oczekiwań. Dałem mu jednak drugą szansę, lekko zmniejszyłem oczekiwania i tym razem dał radę Poniżej kilka przykładów, są to głównie portrety. GALERIA: &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2008/07/rekonesans-50tki/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>50tka z tytułu to obiektyw, który dotychczas leżał i się kurzył, gdyż za pierwszym razem nie spełnił moich oczekiwań. Dałem mu jednak drugą szansę, lekko zmniejszyłem oczekiwania i tym razem dał radę <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Poniżej kilka przykładów, są to głównie portrety.</p>
<p align="center"><a href='http://gzella.org/photos/0807var/ludzie/' title='Głównie portrety'><img src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/07/ludzieprev.jpg' alt='ludzieprev.jpg' /><BR>GALERIA: Głównie portrety>></a></p>
<p>W drugiej grupie już nie tak monotematycznie i występuje kilka zdjęć robionych innym obiektywem niż 50mm. Tytuł grupy &#8211; podróże. Jak zwykle może się coś zdarzyć nie pochodzącego z podróży</p>
<p align="center"><a href='http://gzella.org/photos/0807var/widoki/' title='Widoki i podróże'><img src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/07/widprev.jpg' alt='widprev.jpg' /><BR>GALERIA: Widoki i podróże>></a></p>
<p>Przepraszam też za niską częstotliwość wpisów &#8211; ostatnio mamy trochę więcej obowiązków&#8230; <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2008/07/rekonesans-50tki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jan Gzella</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2008/03/jan-gzella/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2008/03/jan-gzella/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 21:45:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[jan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/2008/03/jan-gzella/</guid>
		<description><![CDATA[Przyszedł na świat 2 marca 2008 roku o godzinie 13.53. Waga 3420g, wzrost 56cm&#8230; Mamie nie było łatwo, ale się udało&#8230; tata był przy narodzinach, pomagał mamie, przecinał pępowinę&#8230; Więcej szczegółów chętnie przekażemy zainteresowanym. Poniżej kilka zdjęć z porodu oraz &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2008/03/jan-gzella/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div><img style="padding-top:10px;padding-bottom:8px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan06.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Przyszedł na świat 2 marca 2008 roku o godzinie 13.53. Waga 3420g, wzrost 56cm&#8230;</div>
<div>Mamie nie było łatwo, ale się udało&#8230; tata był przy narodzinach, pomagał mamie, przecinał pępowinę&#8230; Więcej szczegółów chętnie przekażemy zainteresowanym.</div>
<div>Poniżej kilka zdjęć z porodu oraz pierwszych dni naszego maluszka (nie lubię zdrobnień, ale w tym przypadku jest ono jak najbardziej uzasadnione <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ). Te same zdjęcia (w trochę większej rozdzielczości) umieściłem na specjalnej stronie o bardzo prostym adresie:</div>
<div align="center"><b><a href="http://jan.gzella.net">jan.gzella.net</a></b></div>
<div>Będę starał się tam publikować co jakiś czas coś nowego, więc zainteresowanych zapraszam do sprawdzania tej właśnie strony.</div>
<div>Dziękujemy też bardzo za życzenia i gratulacje, które już do nas dotarły!</div>
<p><span id="more-118"></span></p>
<div>Trudne chwile</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan01.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Przecinanie pępowiny&#8230; mam nadzieje, że nie jest za drastyczne, to nie jest film <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan02.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Pierwsze chwile</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan03.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Już u mamy</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan04.jpg' alt='Jan' /></div>
<div></div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan05.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Witamy nowy dzień</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan07.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>On jest naprawdę mały</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan08.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Myśliciel <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan09.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Znowu u taty</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan10.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Już w domu (po dwóch dobach)</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan11.jpg' alt='Jan' /></div>
<div></div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan12.jpg' alt='Jan' /></div>
<div></div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan13.jpg' alt='Jan' /></div>
<div>Kilka zdjęć z tatą&#8230;</div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan14.jpg' alt='Jan' /></div>
<div></div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan15.jpg' alt='Jan' /></div>
<div></div>
<div><img style="padding-top:3px;padding-bottom:10px" src='http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2008/03/jan16.jpg' alt='Jan' /></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2008/03/jan-gzella/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Korea</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2007/12/korea/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2007/12/korea/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Dec 2007 15:15:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>
		<category><![CDATA[aswc]]></category>
		<category><![CDATA[busan]]></category>
		<category><![CDATA[iswc]]></category>
		<category><![CDATA[korea]]></category>
		<category><![CDATA[seul]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=94</guid>
		<description><![CDATA[W dniach 10-17 listopada 2007 roku dane mi było udać się do Korei Południowej. Celem była ISWC (International Semantic Web Conference), która w tym roku odbywała sie razem z ASWC (czyli Asian &#8230;, ta sama na, której byłem w zeszłym &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2007/12/korea/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img id="image98" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/small204.jpg" alt="Korea" /></p>
<p>W dniach 10-17  listopada 2007 roku dane mi było udać się do Korei Południowej. Celem była ISWC (International Semantic Web Conference), która w tym roku odbywała sie razem z ASWC (czyli Asian &#8230;, ta sama na, której byłem w zeszłym roku w Pekinie).</p>
<p><span id="more-94"></span></p>
<p>Wyruszyliśmy z Galway do Dublina koło 4 am, 8.50 samolot do Paryża, 13.10 wylot do Seulu. Po ok. 11 godzinach o 8 am czasu lokalnego lądowanie na lotnisku Incheon koło Seulu. Potem autobus do centrum, na stację kolejową (ok. 1h). Lotnisko jest stosunkowo daleko od miasta, jest prawie nowe, otwarte zostało kilka lat temu. Stare (Gimpo) ulokowane jest znaczni bliżej, lecz było już za małe na potrzeby Korei. Po drodze mamy okazję przyjrzeć się trochę Seulowi, uwagę zwracają wieżowce, rzeka przecinająca miasto oraz mosty łączące dwie połówki. Docieramy do Seoul Station, która to na pierwszy rzut oka przypomina dworzec w Gdańsku&#8230; Po kilku krokach jednak okazuje się, że jest druga, nowoczesna cześć. Kupujemy bilety i już po chwile siedzimy w KTX &#8211; koreańskim TGV (składy i technologia zostały zakupione od Francji). Do Busan (460km) jedziemy ok. 160 minut.  Tylko/aż ok 2/3 trasy pociąg pokonuje zbliżając się do 300km/h, za dwa lata cała trasa ma być gotowa i wtedy podróż trwać będzie mniej niż 2 godziny. Po kilkunastu kilometrach zaczynam rozumieć czemu budowa linii KTX trwała ok. 10 lat. Korea jest krajem górzystym i pofałdowanym &#8211; pociąg znajdował się albo na estakadzie albo w tunelu albo na moście, czasem na klasycznym nasypie.  W podziwianiu widoków przeszkadza trochę to że mija 24 godzina podróży. Ostatecznie docieramy do Busan, celu naszej podróży. Dla wszystkich, którzy nie wiedzą &#8211; jest to ponad 4,5 mln metropolia, z 4 liniami metra, duże miasto <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> , Seul ma ok 10 mln mieszkańców. Po pół godziny w taksówce jesteśmy w hotelu &#8211; niestety &#8211; okazało się, że nie mamy rezerwacji&#8230; Na szczęście było miejsce w innym hotelu &#8211; Seacloud, który jak się okazało był lepszy i niewiele droższy od tego pierwotnego. Pokój bardzo ładny, z widokiem na morze i plażę. Mimo że dochodziła już 26 godzina bez snu to na zegarze dopiero 15-sta i słonce za oknem. Korzystając z pogody udałem się zrobić kilka zdjęć, a przy okazji przeciągnąć trochę ze snem, aż zrobi się ciemno, żeby łatwiej się przestawić na nowy czas. Wszystko się udało &#8211; zrobiłem zdjęcia i ostatecznie się przestawiłem.  Poniżej zdjęcia z podróży (także powrotnej), z plaży w Busan (nazwa plaży i dzielnicy to Heaundae), z koreańskiej ulicy i kilka ujęć z pokoju.</p>
<p align="center">
<a href="http://gzella.org/photos/0711korea/seoul" style="font-weight:bold"><br />
<img id="image101" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/small207.jpg" alt="Seul" /><br />
GALERIA: Seul z okien, podróże >><br />
</a>
</p>
<p align="center">
<a href="http://gzella.org/photos/0711korea/bday" style="font-weight:bold"><br />
<img id="image100" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/small205.jpg" alt="small205.jpg" /><img id="image99" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/small203.jpg" alt="Busan, market" /><br />
GALERIA: Plaża i okolice, Busan, Heaundae >></a></p>
<table width="450">
<tr>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/hotel01.jpg" rel="lightbox[hotel]"><img id="image102" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/hotel01.miniatura.jpg" alt="hotel01.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/hotel03.jpg" rel="lightbox[hotel]"><img id="image104" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/hotel03.miniatura.jpg" alt="hotel03.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/hotel02.jpg" rel="lightbox[hotel]" title="hi-tech kibel"><img id="image103" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/hotel02.miniatura.jpg" alt="hotel02.jpg" /></a></td>
</tr>
</table>
<p>Kolejny dzień to workshop na konferencji, średnio interesujący. Najciekawiej było wieczorem, kiedy to prof. Hong-Gee zaprosił całe DERI Galway (a było nas tam z 15 osób) na kolację do tradycyjnej koreańskiej restauracji. Główne cechy takowej: przy wejściu akwarium z rybami (mają mówić &#8222;tu zawsze podajemy świeże ryby&#8221;), siedzi się na podłodze, bez butów. jedzenie to głównie owoce morza, raw fish (czyli surowa ryba) i wazabi. Nawet zupa jest rybna. Największe wrażenie na wszystkich zrobiła jednak ruszająca się ośmiornica (znaczy jej ramiona), ruszały się, chwytały talerza, podobno były dobre.</p>
<div align="center"><object width="425" height="355" ><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pDafwaqLZcA&#038;rel=1"></param><param name="wmode" value="transparent"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/pDafwaqLZcA&#038;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"></embed></object></div>
<p>Kilka innych zdjęć z kolacji:</p>
<table width="450">
<tr>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/kol01.jpg" rel="lightbox[kol]"><img id="image105" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/kol01.miniatura.jpg" alt="kol01.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/kol02.jpg" rel="lightbox[kol]"><img id="image106" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/kol02.miniatura.jpg" alt="kol02.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/kol03.jpg" rel="lightbox[kol]" title="Przystawki"><img id="image107" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/kol03.miniatura.jpg" alt="kol03.jpg" /></a></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/kol04.jpg" rel="lightbox[kol]" title="Danie główne - raw fish"><img id="image108" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/kol04.miniatura.jpg" alt="kol04.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/kol05.jpg" rel="lightbox[kol]" title="Hit wieczoru - ramiona ośmiornicy"><img id="image109" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/kol05.miniatura.jpg" alt="kol05.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/kol06.jpg" rel="lightbox[kol]"><img id="image110" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/kol06.miniatura.jpg" alt="kol06.jpg" /></a></td>
<tr>
<td colspan="3" align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/kol07.jpg" rel="lightbox[kol]" title="W akwarium czekają na swoją kolej"><img id="image111" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/kol07.miniatura.jpg" alt="kol07.jpg" /></a></td>
</tr>
</table>
<p>Tego dnia udałem się również popodziwiać plaże nocą, tutaj efekty.</p>
<p align="center">
<a href="http://gzella.org/photos/0711korea/bnight" style="font-weight:bold"><br />
<img id="image112" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/small206.jpg" alt="Heaundae nocą" /><br />
GALERIA: Plaża nocą, Busan, Heaundae >></a></p>
<p>Następne dni to już właściwa konferencja. Jest to najważniejsze spotkanie w naszej dziedzinie (ponad 500 uczestników), wiele interesujących prezentacji. Na demo i poster session ok 80 prezentacji i my w samym środku&#8230; poszło nam chyba OK, poniżej ja koło mojego stanowiska, mój poster i Sebastian w akcji. A wszystko odbywało sie w nowoczesnym centrum BEXCO, którego kilka zdjęć poniżej. Niestety nie miałem aparatu na conference dinner, było tam trochę ciekawych koreańskich tańców i pokazów.</p>
<table width="450">
<tr>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/prez01.jpg" rel="lightbox[prez]"><img style="width: 63px; height: 96px;" id="image113" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/prez01.miniatura.jpg" alt="prez01.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/prez02.jpg" rel="lightbox[prez]"><img id="image114" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/prez02.miniatura.jpg" alt="prez02.jpg" /></a></td>
<td align="center"><a href="http://gzella.org/photos/0711korea/var/images/prez03.png" rel="lightbox[prez]" title="notitio.us"><img id="image115" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/11/prez03.miniatura.png" alt="prez03.png" /></a></td>
</tr>
</table>
<p align="center">
<a href="http://gzella.org/photos/0711korea/bexco" style="font-weight:bold"><img id="image116" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/12/small201.jpg" alt="small201.jpg" /><br />
GALERIA: Bexco, konferencja >></a></p>
<p>Od razu po konferencji pojechaliśmy do Seulu, w piątek mieliśmy (bardziej Sebastian i Stefan) spotkanie z pewną firmą. Zamieszkaliśmy w jakimś dziwnym hotelu, który jest popularny wśród japońskich turystów. Na naprawdę niewielkiej powierzchni był zestaw kina domowego, stacjonarny komputer i sauna&#8230; niestety całość niezbyt przyjemna. Mieszkaliśmy tam dlatego, że miało być blisko na spotkanie, które ostatecznie zostało przeniesione&#8230; Niestety, z powodu spotkania nie było w ogóle czasu żeby coś pozwiedzać, pojeździliśmy tylko trochę po mieście (z jednego hotelu do drugiego, na spotkanie, do naszego hotelu, razem pewnie z 2 godziny).  A tam nowoczesność miesza się ze tradycją, wysokie bloki i biurowce koło małych domków; ciągłe, wysokie natężenie ruchu. Wrażenie lekkiego niezorganizowania.</p>
<p>Podsumowując, w porównaniu do Pekinu na ulicach wyraźnie mniej biedy, mniej zaniedbanych miejsc, czyściej. Ludzie też inni, generalnie Koreańczycy są bardzo eleganccy, myślę że porównanie do europejskich południowców, ew. francuzów  (gdzie Chińczycy to europejska północ, spokojni, bez emocji, jaśniejsza karnacja) jest dość uzasadnione. Widać temperament, emocje, nawet język nie brzmi mocno egzotycznie &#8211; czasem mogło się wydawać, że ludzie rozmawiają po francusku czy niemiecku. No i Koreańczycy, inaczej niż Chińczycy czy Japończycy mają alfabet &#8211; znaczy swoje znaczki składają z mniejszych elementów. Widać, też że kraj się mocno rozwija, pierwsze wrażenie po przejechaniu z Seulu do Busan to: góry i beton (bloki, drogi mosty). Co do kuchni, to mógłbym tam pojechać się odchudzać, gdybym miał wybierać to jednak wolę kuchnię chińską. Jest jeszcze jedna ciekawostka &#8211; w Korei bardzo popularny jest golf. Ze względu jednak na naturalne przeszkody oraz problemy z wydostaniem się z miasta, Koreańczycy przynieśli golf do miast stawiając &#8222;strzeleckie galerie&#8221; &#8211; 3 piętrowa galeria, dużo siatki i już można ćwiczyć. Niestety nie udało mi się zrobić żadnego sensownego zdjęcia, wyglądało to mniej więcej <a href="http://images.miclub.com.au/upload/moorepark/wysiwyg/range/Full_night_shot3.JPG">tak</a>.</p>
<p>Na koniec &#8211; taksówkarz przewiózł nas pół godziny szybciej na lotnisko, z czego był bardzo dumny &#8222;GPS 8.05, We 7.30!&#8221;. Też byliśmy zadowoleni bo przynajmniej można było spokojnie zjeść śniadanie. I tak po kilku nastu godzinach w samolotach i samochodzie podróż się zakończyła. Można powiedzieć, że nie zobaczyłem praktycznie nic, ale chyba nie było tak źle, może kiedyś znajdzie się okazja na więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2007/12/korea/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kreta &#8211; wersja Izy (zdjęcia te same)</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-wersja-izy-zdjecia-te-same/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-wersja-izy-zdjecia-te-same/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Sep 2007 14:41:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=92</guid>
		<description><![CDATA[Wersja Adama (poniżej), jak zawsze jest w rozowych barwach, zupelnie, jakby nam nigdy zadne przygody sie nie przydazaly. Totez moje wspomnienia sa nieco inne Ja nie pamietam, gdzie my bylismy, a gdzie nam sie dotrzec nie udalo. Nie mam do &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-wersja-izy-zdjecia-te-same/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img id="image90" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/09/cretaintro.jpg" alt="cretaintro.jpg" /></p>
<p>Wersja Adama (<a href="http://adameq.pl/iaf/?p=91">poniżej</a>), jak zawsze jest w rozowych barwach, zupelnie, jakby nam nigdy zadne przygody sie nie przydazaly. Totez moje wspomnienia sa nieco inne <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ja nie pamietam, gdzie my bylismy, a gdzie nam sie dotrzec nie udalo. Nie mam do tego glowy i tak juz chyba bedzie zawsze.<br />
Auto bylo wiejskie na maxa, aczkolwiek potrafilo, jak chcialo pokazac, ze nie na darmo nazywalismy je ironicznie od poczatku autem &#8216;sportowo &#8211; terenowym&#8217;. Pewnego dnia, zdaje sie, ze ostatniego w okresie wypozyczenia, nagle dostalo takiego speeda, ze wyprzedzilismy 7 aut z rzedu (oczywiscie nie pod gore&#8230;), a nawet wlasnie pod mega wielka gore &#8211; rower. Miejsca, ktore odwiedzalismy byly raz bardziej, raz mniej fajne. Wszedzie wcinalismy musake, ktora i tak najlepsza byla w naszej miejscowosci. Zanim Adam, niczym zolwik nr 1 wygrzebal sie w lozka, to zawsze bylo juz poludnie, a co za tym idzie, zanim gdzies dojechalismy, to akurat sjesta sie zaczynala, wiec kicha, nic sie nie dalo zobaczyc tak, jak trzeba. Ale nie narzekalam nic a nic, bo ja turystow klebiacych mi sie nad glowa nie znosze.</p>
<p><span id="more-92"></span><br />
Cala Kreta jest w kotach. Myslalam, ze lubie te zwierzaki &#8211; mylilam sie. Paskudne potwory. Malo siersci na kadlubkach, darly swoje ryjki pol nocy, żebraly za jedzeniem w paskudny sposob nieprzystajacy kotom. W sumie, zauwazylam wielka nierownowage w przyrodzie i mysle, ze powinno sie tam wpusisc jakies tysiace wielkich, wyglodnialych psow, zeby zrobily z tym talatajstwem porzadek. Fuj, kotom mowie zdecydowanie &#8211; NIE!!! I tak sa teraz dla mnie chodzaca toksoplazmoza.<br />
Bylam przekonana, ze najemy sie przysmakow greckich za wszystkie czasy, a tu zonk. Otwieram menu, a tam: sznycel w kazdej postaci, fish &#038; chips i spaghetti. Jakbym chciala jesc dania niemieckie, angielskie lub wloskie, to bym nie jechala na Krete w tym celu. Na pizzy z oliwkami mielismy 5 oliwek&#8230;<br />
Adama tata, moj Drogi Tesc, narobil mi przed wyjazdem ochoty na owoce. Swieze, soczyste, pachnace&#8230; Adam zakupil przeto przysmakow prosto z drzewa i od razu po skosztowaniu jego brzoskwinia wyladowala w koszu. Gdyby mi ktos nie powiedzial, ze sliwka, to sliwka, brzoskwinia &#8211; brzoskwinia, a nektarynka &#8211; nektarynka, to bym sama na to nie wpadla. Twarde, suche, bez zapachu i smaku. I tak je wcinalam, bo lubie niedojrzale owoce, ale nie bylo to to, czego oczekiwalam. Winogron sie nie czepiam &#8211; jako jedyne byly dobre, ale takie same, to ja mam w domu.<br />
Kolejnym koszmarem dla podniebienia byl Dinner za 50 Euro&#8230; Takich swinstw nie jadlam od wielkow. Pierwszy talerz z przystawkami byl praktycznie nie do przelkniecia. Fuj. Najgorsze byly golabki w lisciach winogron, ktore przypominaly wygladem szczurze bobki, a jeszcze gorsza byla pasta z kaparow. Po tym przysmaku nie zjadlam z talerza juz nic. Dobrze, ze drugi talerz obfitowal w miesko. Tego nie udalo im sie tak spaskudzic, choc jak dla mnie wolowina z cynamomen nie jest rarytasem. Gdyby nie owoce, ciasta i ciasteczka na koniec, to chyba bym wyszla mocno glodna.<br />
Pogoda byla fajna. Doszlismy do wniosku, ze za nic w swiecie nie chcielibysmy sie tam znalezc w lipcu ani sierpniu. Po dwoch dniach (nieopalania sie) dostalam uczulenia na slonce. Wywalilo mi swedzace krosty na sporej powierzchni ciala, wiec o wystawianiu sie na promienie nie bylo juz mowy. Nie zaluje, bo i tak bym tego ze wzgledu na Bobika nie robila, ale co upierdliwe krosty uprzykrzyly mi pobyt, to uprzykrzyly.<br />
Kolejna niezapomniana do teraz przygodą byla goniaca nas fala. Stalismy sobie nad morzem liczac fale, az przyszla jedna wieksza, a my, jak glupki (z nieznanych mi do teraz przyczyn) sie jej wystraszylismy. Z tego wszystkiego Adam polamal by sie na lezaku stojacym za nim, a ja smiejac sie z jego glupoty sama przywalilam noga w podest drewniany i stracilam pol paznokcia a takze prawie przytomnosc na widok krwi. Z palcem walcze do teraz, dlatego ciazko jest o tym zapomniec. Dzieki temu wiem, jak wazna jest w aucie apteczka (w naszym nie bylo).<br />
Mimo tego wszystkiego, co sie stalo i tak uwazam, ze wypad byl udany. Przyuwazylam tylko jedengo pajaka, na jego szczescie, byl dosc daleko od naszego pokoju. Za to wiem juz, jak wyglada szarancza i skarabeusze, albo cos im podobnego.<br />
Polecam Kreciche, a szczegolnie wypozyczenie na niej auta, bo dzieki temu nie jest nudno. Bron Boze, nie jedzcie nigdy do Knosos. Wies nad wsie! Bedziecie zalowali, ze wydaliscie 4 Euro na parking, na ktorym auto stoi w pelnym sloncu przez godzine. Po Minotaurze ani sladu, w sumie po calej atmosferze, ktora rozglaszaja przewodniki tez. Wialo nuda i tyle. No, chyba, ze ktos wyjatkowo lubi przeciskac sie przez tlumy turystow, by zobaczyc pare kamyczkow i barierek zabraniajacych wchodzic tam, gdzie byc moze jest ciekawie. (i doliczcie sobie 6 Euro za wstep)<br />
To koniec mych wynurzen.  <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
I jeszcze jedna ma uwaga&#8230; Glupi turysci niemieccy i angielscy przyjezdzaja na ta przemila wyspe tylko po to, zeby sie napalic. Myslalam, ze palenie wychodzi z mody, ze jest passe, a tu takie cuś! Gdzie sie czlek nie ruszy, zaraz mu dymem z twarz dmuchna. Niby ludzie dojrzali, ustatkowani, wyrobieni, a jednego za drugim&#8230; O lotnisku w Niemczech nawet nie wspomne. To powinno byc surowo karane. Docenilam dzieki temu dwie rzeczy: to, ze w Irlandii jest wyrazny zakaz i nikt mu sie nie przeciwstawia. Nie ma palenia w miejscach publicznych i koniec. A dwa: ze nawet w Polsce tyle sie nie pali. Jakas wieksza kultura jest pod tym wzgledem. No zeby ciezarnej dmuchac bezczelnie przed nosem, to mi sie wczesniej nie zdarzylo.</p>
<p>Acha &#8211; poniżej jedyny minotaur, ktorego znaleźlismy w Knossos <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<img id="image93" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/09/minotaur.jpg" alt="minotaur.jpg" /></p>
<p>(zdjęcia te same co na wpisie Adama)</p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day1/">GALERIA: Dzień 1 &#8211; Ag. Nikolaos, Sitia oraz widoki</a></b></p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day2/">GALERIA: Dzień 2 &#8211; m.in. Retimon i Ag. Nikolaos wieczorem</a></b></p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day3/">GALERIA: Dzień 3 &#8211; m.in. Knossos i Iraklion</a></b></p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day46/">GALERIA: Dni 4 -6: Kalimera Kriti i Sisi.</a></b></p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day7/">GALERIA: Kilka widoków z samolotu (dla ciekawych)</a></b></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-wersja-izy-zdjecia-te-same/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kreta &#8211; zdjęcia + opis w wersji Adama</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-zdjecia-opis-w-wersji-adama/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-zdjecia-opis-w-wersji-adama/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Sep 2007 13:53:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=91</guid>
		<description><![CDATA[14 września, po dość długiej podróży przez Dusseldorf dotarliśmy do Heraklionu na Krecie. Razem z nami wylądowało jeszcze kilka innych samolotów, panował zamęt bo nie napisano na której taśmie przyjadą bagaże. Lotnisko jest dużo za małe na ilość ludzi która &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-zdjecia-opis-w-wersji-adama/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img id="image90" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/09/cretaintro.jpg" alt="cretaintro.jpg" /></p>
<p>
14 września, po dość długiej podróży przez Dusseldorf dotarliśmy do Heraklionu na Krecie. Razem z nami wylądowało jeszcze kilka innych samolotów, panował zamęt bo nie napisano na której taśmie przyjadą bagaże. Lotnisko jest dużo za małe na ilość ludzi która się tam przewija w sezonie&#8230; W końcu doczekaliśmy się naszych toreb i wyszliśmy na spotkanie z panem z wypożyczalni. Po krótkich formalnościach ruszyliśmy Getzem w kierunku Sisi. Pierwsza prosta, wciskam gaz, a tu prawie nic. &#8222;Sprzęgło się pewnie ślizga&#8221; myślę, przypominając sobie starsze osoby i ich zabawy z lewym pedałem <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  &#8222;No nic jedziemy dalej&#8221;. W miarę pokonywania kolejnych kilometrów przekonałem się, że sprzęgło jest raczej OK (obroty nie skakały przy przyspieszaniu), więc to po prostu silnik był taki SŁABY. Nie wiem czy to był silknik 1.0 czy 1.1, ale chyba nie miał więcej niż 50 koni, dodatkowo używaliśmy klimatyzacji co zabierało kilka kolejnych. Od razu widać, że nie jeździłem maluchem <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Na szczęście, mimo zmroku, dość sprawnie dotarliśmy do hotelu w <a href="http://skocz.pl/sissi">Sisi</a> i mogliśmy odpocząć po podróży.
</p>
<p>Poniżej dalsza część tej porywającej relacji oraz zdjęcia <span id="more-91"></span></p>
<p>Drugiego dnia wyruszyliśmy na wschód. Pierwszy przystanek to <a href="http://skocz.pl/agnik">Agios Nikolaos</A>. Malownicze miasteczko nad brzegiem morza. To tam pierwszy raz, nad brzegiem jeziorka (które jest już jednak połączone z morzem) posmakowaliśmy musaki. Jest to zapiekanka (w glinianym albo żaroodpornym naczyniu) w której to występują ziemniaki przekładane mięsem mielonym, kabaczkiem, ziemniakami i sosem beszamelowym (lub podobnym). Na wierzchu przypieczony ser. Po spacerze w Ag. Nikolaos ruszyliśmy dalej na wschód w kierunku Sitii. Okazało się, że droga prowadzi malowniczo nad brzegiem morza wznosząc się stopniowo coraz wyżej. Samochodem trzeba było często na trójce piłować, czasem na dwójce&#8230; No ale widoki były tego warte. Sitia okazała się dość małym i w porównaniu do Ag. Nikolaos mniej okazałym miastem. Przyjemnie było jednak posiedzieć nad brzegiem morza. Potem mieliśmy zamiar udać się na plażę do Vai, jednak odłożyliśmy wizytę tam do następnego razu, było już późno, a woleliśmy uniknąć jazdy po ciemku. Droga powrotna była ciekawa, niby to samo ale z innej perspektywy, no i łatwiej było się zatrzymywać na podziwianie. Wieczorem udaliśmy się do Malii &#8211; największego miasta w sąsiedztwie Sisi. Okazało się, że nocne życie jest tam bardzo rozwinięte. Dużo dyskotek, klubów (o nazwach np. London, Newcastle, itp), głośno i gwarno. Klienci to przede wszystkim młodzi mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa. Starsi Niemcy z domieszką innych nacji mieli kilka enklaw. (niniejszym dokonałem przekrojowej prezentacji turystów przyjeżdżających na Kretę, oszacowanie jest grube, ale raczej się sprawdzało). Dość szybko opuściliśmy to miejsce, zwłaszcza, że właśnie rozpoczynał się drugi półfinał Mistrzostw Europy w koszykówce (pierwszy już obejrzałem). W ten oto sposób znowu (patrz MŚ i Chiny) mogłem oglądać ważną imprezę koszykarską, a nie być skazanym na Rugby w Irlandii. </p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day1/">GALERIA: Dzień 1 &#8211; Ag. Nikolaos, Sitia oraz widoki</a></b></p>
<p>Kolejny dzień to wyprawa na zachód. Moją ambicją było dotrzeć do Chanii. Okazało sie, że cel bym zbyt ambitny &#8211; dość dużo podjazdów oraz niezbyt wczesna godzina wyjazdu pozwoliła nam dotrzeć tylko do <a href="http://skocz.pl/retimon">Retimonu</a>. Jednak nie żałujemy, miasto okazało się bardzo przyjemne. Morze, plaża, palmy i obok tego bardzo ciekawe stare miasto, z siecią wąskich uliczek oraz parkiem. A przy uliczkach sklepy i restauracje. Postanowiliśmy sprawdzić czy tu musaka smakuje tak samo &#8211; była podobna, ale chyba gorsza. Sprawdziliśmy też czy tsatsiki smakują podobnie do tych robionych w domu &#8211; raczej tak. W drodze powrotnej znowu ciekawe widoki, nauczyłem się też trochę jazdy słabym samochodem (nie dać mu zejść poniżej 3000 obrotów) i szło nam trochę sprawniej. Ponieważ podobało nam się w Ag. Nikolaos, postanowiliśmy udać się tam jeszcze raz, tym razem żeby zobaczyć jak prezentuje się po zmroku. Było fajnie, dużo lepsza atmosfera niż w dyskotekowej Malii. Dzień zakończył się finałem ME w koszykówce. <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day2/">GALERIA: Dzień 2 &#8211; m.in. Retimon i Ag. Nikolaos wieczorem</a></b></p>
<p>W ostatnim dniu posiadania samochodu zdecydowaliśmy, że czas &#8222;zaliczyć&#8221; jakiś punkt obowiązkowy na Krecie. Pojechaliśmy więc do ruin <a href="http://skocz.pl/knossos">Knossos</a>. Ludzi pełno, wiele wycieczek, dość ciepło. Nie ułatwiało to zwiedzania i wyobrażania sobie jak to miejsce mogło wyglądać 3,5 tysiąca lat temu. Litość wzbudzała długa kolejka ludzi stających w pełnym słońcu na dziedzińcu, aby spojrzeć przez szybę na salę tronową&#8230; Po obcowaniu z historią udaliśmy sie do Heraklkonu (Iraklionu, chyba tak jest poprawnie po Polsku), stolicy Krety. Miasto jest duże, nie jest już tak malownicze jak poprzednie, które odwiedzaliśmy, nie jest jednak brzydkie, a port z twierdzą wygląda bardzo fajnie. Tym razem spróbowaliśmy nadziewanych kabaczków oraz prawdziwej greckiej sałatki. Wszystko było dobre. Uwaga ogólna &#8211; feta oryginalna lepsza jest od tej dostępnej w Polsce, świeże oliwki też lepsze. Niestety Grecy nie doceniają swojej kuchni i ich typowych dań zwykle nie było za dużo w restauracjach. Podobnie z oliwkami &#8211; mimo dużej dostępności zawsze było ich za mało. </p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day3/">GALERIA: Dzień 3 &#8211; m.in. Knossos i Iraklion</a></b></p>
<p>Kolejne dni to już odpoczynek w Sisi i konferencja. EC-TEL07 odbywało się w Kalimera Kriti, kompleksie umieszczonym na obrzeżach Sisi. Luksusowy, zaraz nad morzem z ładną plażą, kilkoma basenami i zaskakującymi salami konferencyjnymi. Dobre i urozmaicone lunche. Miejsce bardzo fajne, szkoda tylko, że sesje nie mogły odbywać się w basenach <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Byliśmy z Izą  na Conference Dinner, i spróbowaliśmy kilku grackich i nie tylko dań, było OK, choć można się było spodziewać więcej. Poza tym czas biegł szybko &#8211; zażywałem kąpieli w ciepłym morzu, czytaliśmy, odwiedzaliśmy restauracje w Sisi i &#8230; graliśmy w mini-golfa.</p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day46/">GALERIA: Dni 4 -6: Kalimera Kriti i Sisi.</a></b></p>
<p>21 września przyszło nam już wracać. Taxi przyjechała, potem tłoczne lotnisko w Iraklionie, potem lot do Monachium. Lot po raz pierwszy Boeingiem 757 (wersja 300), w idealnych warunkach pogodowych, linią Adriatyku i ponad Alpami &#8211; było na co popatrzeć. Potem tylko kilka godzin na lotnisku, które jednak zleciały dość szybko, lądowanie w Dublinie i 2.5 godziny w samochodzie (dobry czas). </p>
<p align="center"><b><a href="http://adameq.pl/photos/0709kreta/day7/">GALERIA: Kilka widoków z samolotu (dla ciekawych)</a></b></p>
<p>Podsumowując &#8211; Kreta we wrześniu jest bardzo dobrym miejscem na odpoczynek. Ciepło (ok 30 stopni, dla nas bardzo ciepło, ale nie ma już dni po 40, 45 stopni), ciągłe słońce, ciepła woda w morzu, ładne widoki, duże możliwości do zwiedzania, dobra kuchnia. We wrześniu jest już trochę taniej i chyba jest trochę mniej ludzi. Generalnie &#8211; polecamy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2007/09/kreta-zdjecia-opis-w-wersji-adama/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zagadka</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2007/09/zagadka/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2007/09/zagadka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Sep 2007 13:32:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=89</guid>
		<description><![CDATA[Co jest na poniższym zdjęciu?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co jest na poniższym zdjęciu? <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /><br />
<img id="image88" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/09/bob01.jpg" alt="bob01.jpg"  style="padding-top:5px"/></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2007/09/zagadka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chełmno z wieży</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2007/09/chelmno-z-wiezy/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2007/09/chelmno-z-wiezy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Sep 2007 13:11:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=87</guid>
		<description><![CDATA[Chciałbym wszem i wobec zakomunikować, że na początku wakacji otwarta zastała wieża widokowa na kościele farnym w Chełmnie. Za niewielką opłatą można sie wspiąć na kilka schodów i podziwiać piękne krajobrazy. Cieszy fakt, że miasto rozwija się i stara sie &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2007/09/chelmno-z-wiezy/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img id="image86" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/09/chelmno_intro1.jpg" alt="chelmno_intro1.jpg" /></p>
<p>Chciałbym wszem i wobec zakomunikować, że na początku wakacji otwarta zastała wieża widokowa na kościele farnym w Chełmnie. Za niewielką opłatą można sie wspiąć na kilka schodów i podziwiać piękne krajobrazy. Cieszy fakt, że miasto rozwija się i stara sie przyciągnąć turystów, a jest do czego przyciągać. Kto był ten wie, kto jeszcze nie był &#8211; zapraszam. Dla zachęty kilka zdjęć zrobionych z wieży. Sam kościół farny dość dobrze prezentuje sie np. <a href="http://adameq.pl/slub/kosciol/index.php">na naszych ślubnych zdjęciach</a>.
</p>
<p align="center"><a href="http://adameq.pl/photos/0708polska/chelmno"><B>GALERIA: Chełmno z wieży</b></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2007/09/chelmno-z-wiezy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacje w Osnowie</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2007/09/wakacje-w-osnowie/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2007/09/wakacje-w-osnowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Sep 2007 12:57:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=83</guid>
		<description><![CDATA[Na przełomie lipca i sierpnia udaliśmy się na nasze wakacje. Nie chcieliśmy nigdzie jeździć, po prostu spokojnie spędzić czas w rodzinnych stronach (czyli w Chełmnie i Osnowie), poczuć trochę prawdziwego lata. Wszystko to się udało, odwiedzaliśmy rodzinę, pogoda była fajna, &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2007/09/wakacje-w-osnowie/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img id="image84" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/09/wakacje2_intro.jpg" alt="wakacje_intro.jpg" style="padding-right:20px;padding-left:10px" align="left" /></p>
<p>Na przełomie lipca i sierpnia udaliśmy się na nasze wakacje. Nie chcieliśmy nigdzie jeździć, po prostu spokojnie spędzić czas w rodzinnych stronach (czyli w Chełmnie i Osnowie), poczuć trochę prawdziwego lata. </p>
<p>Wszystko to się udało, odwiedzaliśmy rodzinę, pogoda była fajna, były burze (czego nie mogła sie doczekać Iza). Odpoczywaliśmy i biernie i czynnie, choć Iza, ze względu na swój stan, głównie biernie <img src='http://adameq.pl/iaf/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Czas zleciał bardzo szybko, no i bardzo trudno było wrócić do Irlandii&#8230;</p>
<p align="center"><a href="http://adameq.pl/photos/0708polska/osnowo/"><B>GALERIA: Kilka zdjęć wakacyjnych</b></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2007/09/wakacje-w-osnowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wizyta rodziców</title>
		<link>http://adameq.pl/iaf/2007/09/wizyta-rodzicow/</link>
		<comments>http://adameq.pl/iaf/2007/09/wizyta-rodzicow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Sep 2007 12:34:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adameq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://adameq.pl/iaf/?p=81</guid>
		<description><![CDATA[W środku lipca odwiedzili nas (Adama) rodzice. Pokazaliśmy im miasto i okolicę, wraz z Klifami Moheru i Connemarą. Wszystko im się bardzo podobało, największe wrażenie zrobiły chyba klify no i samo miasto. Zdjęcia poniżej. GALERIA: Wycieczka na klify GALERIA: Plaża &#8230; <a href="http://adameq.pl/iaf/2007/09/wizyta-rodzicow/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img id="image80" src="http://adameq.pl/iaf/wp-content/uploads/2007/09/rodz_intro.jpg" alt="rodz_intro.jpg" /></p>
<p>W środku lipca odwiedzili nas (Adama) rodzice. Pokazaliśmy im miasto i okolicę, wraz z Klifami Moheru i Connemarą. Wszystko im się bardzo podobało, największe wrażenie zrobiły chyba klify no i samo miasto. Zdjęcia poniżej.</p>
<p align="center"><a href="http://adameq.pl/photos/0707rodzice/burren/"><B>GALERIA: Wycieczka na klify</b></a></p>
<p align="center"><a href="http://adameq.pl/photos/0707rodzice/conncity/"><B>GALERIA: Plaża koralowa i miasto</b></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://adameq.pl/iaf/2007/09/wizyta-rodzicow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

